Byłem na wystawie Igora Przybylskiego. O maszynach ludzką ręką

Na górze tego wpisu daję krótki film z wystawy Igora Przybylskiego w galerii aTAK— fragment zapisu z terenu. Rejestrowałem detale takie jak sygnatura czy boki płótna – to drobiazgi ale jednak intrygujące. 

Byłem na wystawie Igora Przybylskiego – uważam że jest to naprawdę dobre i ciekawe malarstwo. Artysta konsekwentnie gra z wrażeniem graficzności — jego malarstwo wygląda momentami jak wydruk, jak obraz wygenerowany cyfrowo, jak render. I właśnie w tym miejscu pojawia się pierwsze napięcie: patrzę na płótna, które sprawiają wrażenie bezosobowych, a jednocześnie mam pełną świadomość, że są wynikiem ręcznej pracy.

Kadr z filmu pokazującego wystwę Igora Przybylskiego
Oko w oko z malarstwem Igora Przybylskiego
Igor Przybylski - wystawa w galerii Atak
Igor Przybylski wystawa w galerii Atak, fot 2

To rozdwojenie jest tu kluczowe. Z jednej strony obrazy są precyzyjne, czyste, uporządkowane, niemal „techniczne”. Z drugiej — uspokaja mnie fakt, że nie są efektem algorytmu, tylko decyzji podejmowanych przez człowieka. Ta niepewność: czy to jeszcze ręka, czy już symulacja ręki, nie znika w trakcie oglądania. Raczej się pogłębia.

W malarstwie Przybylskiego ważną rolę odgrywa synteza. Przede wszystkim synteza koloru. Całe przestrzenie obrazu bywają podporządkowane jednemu tonowi — jakby kolor przejmował funkcję konstrukcyjną. Nie opisuje rzeczywistości, tylko ją porządkuje. Obraz nie buduje się tu przez detale fakturowe czy narracyjne, ale przez relacje barwne i geometryczne.

Drugim silnym wątkiem są pojazdy: autobusy, pociągi, elementy infrastruktury transportowej. To motyw obecny w jego malarstwie od dłuższego czasu i często podkreślany również przez krytyków — jako zainteresowanie techniką, ruchem i miejskim pejzażem widzianym z bliska, fragmentarycznie. Przybylski nie maluje jednak pojazdów „w całości”. Operuje skrótem. Wystarczy kawałek drzwi, klamka, fragment karoserii czy okna, żeby widz miał poczucie obecności całego obiektu. To kolejny poziom syntezy — tym razem percepcyjnej. Dlatego warto zobaczyć to bezpośrednio w galerii aTAK.

Igor Przybylski - malarstwo
Igor Przybylski - malarstwo
Bok obrazu Igora Przybylskiego
Igor Przybylski wystawa, materiały fotograficzne

Ten sposób budowania obrazu sprawia, że malarstwo Przybylskiego działa bardziej jak system znaków niż ilustracja. Fragment uruchamia całość, detal zastępuje narrację. Obrazy nie opowiadają historii, raczej sugerują istnienie świata technicznego, który znamy z codzienności, ale tutaj zostaje on zatrzymany, uproszczony i wyciszony.

Warto też zwrócić uwagę na to, jak konsekwentnie artysta redukuje środki. Im mniej elementów, tym bardziej odczuwalne staje się napięcie. To malarstwo zdyscyplinowane, pozbawione ozdobników, chwilami niemal ascetyczne. Nie próbuje się podobać. Nie „sprzedaje” tematu. Raczej sprawdza, jak daleko można posunąć uproszczenie, żeby obraz nadal działał.

Właśnie dlatego ta wystawa jest interesująca. Nie przez efektowność, ale przez precyzję. Przez balansowanie między estetyką cyfrową a fizycznym faktem malowania. Przez to, że maszyny — autobusy, pociągi, konstrukcje — zostały tu namalowane ludzką ręką, bez udawania, że to nie ma znaczenia. Wręcz przeciwnie: to napięcie między technicznym wyglądem a ludzkim gestem jest jednym z najmocniejszych punktów tej prezentacji. Więcej osób, które obecnie malują można poczytać tutaj.

Igor Przybylski - obraz na wystawie w Galerii ATAK
Przewijanie do góry